Jak dbać o czystość mając małe dziecko lub zwierzę w domu

Jak dbać o czystość mając małe dziecko lub zwierzę w domu

Jako mama dwójki chłopców i właścicielka psa oraz kota, wiem jak to jest żyć w trybie „ciągłej gotowości” – rano śniadanie, potem szkoła, spacer z psem, drzemka niemowlaka, a potem… bałagan.

Zabawki, okruszki, błoto z łap, plamy po mleku. A przecież każda mama chce, żeby jej dom był nie tylko przytulny, ale przede wszystkim bezpieczny i czysty.

Dlatego dzisiaj opowiem Ci, jak ja dbam o czystość mając malutkie dziecko, starszaka i psa. Bez stresu, bez chemii, bez godzin sprzątania. Da się? Da się.

Dom to nie laboratorium więc nie musi błyszczeć non stop

Zacznijmy od czegoś ważnego: czystość to nie sterylność. Dom, w którym są dzieci i zwierzęta nie będzie wyglądał jak z katalogu. I to jest całkowicie OK.

Moim celem nie jest idealny porządek 24/7, tylko przestrzeń:

  • w której dziecko może się bawić bez dotykania resztek detergentu na podłodze,
  • gdzie pies nie roznosi błota po domu, a jak już rozniesie — wiem, jak to szybko ogarnąć,
  • gdzie nie boję się podać noworodkowi gryzaka, który przed chwilą upadł.

Dlaczego chemia to problem?

Zanim urodził się mój młodszy syn, używałam – jak większość gospodyń domowych – klasycznych środków czystości. W trakcie ciąży jednak poznałam inny sposób dbania o czystość i byłam mocno zaskoczona.

Zanim jednak to się stało, już od pewnego czasu nurtowały mnie komunikaty typu „chronić przed dziećmi”, „stosować w rękawiczkach” czy „unikać wdychania” ale z racji braku alternatywy trzeba było je akceptować.

Pomyśl bowiem…

Skoro niektóre środki czystości są tak silne, że nie powinny dotykać skóry dorosłego, to czy na pewno dobrym pomysłem jest używać ich w obecności dzieci?

Dlatego właśnie spodobało mi się to co zobaczyłam, ponieważ ten sposób dbania o czystość:

  • jest skuteczny,
  • nie jest toksyczny,
  • pozwala mi sprzątać szybko,
  • nie wymaga noszenia rękawiczek ani wietrzenia mieszkania.

Można powiedzieć, że alternatywa sama się pojawiła a ja z niej skorzystałam.

Największe wyzwania w domu z dziećmi i psem

A. Podłoga

Podłoga to u nas temat rzeka. Pies i kot wnoszą piasek, dzieci sypią jedzeniem. Noworodek uczy się przewracać i lądować na brzuchu, czasem… uleje.

Dlatego podłogę przecieram codziennie — ale nie mopem z detergentem, tylko specjalną ściereczką z mikrowłókna i wodą. I tyle. Brak smug, brak chemii, brak zapachu, który drażni nos malucha.

B. Kuchnia

Tu wszystko się dzieje — gotowanie, karmienie, eksperymenty kulinarne ośmiolatka. Blat musi być czysty i bezpieczny, bo często coś ląduje prosto na niego.

Moją zasadą numer jeden jest: żadnej chemii tam, gdzie trafia jedzenie. Dlatego czyszczę kuchnię wodą i odpowiednią rękawicą z mikrowłóknem, która radzi sobie nawet z tłuszczem.

C. Łazienka

Plamy z pasty, odciski łap na kafelkach, ślady po kosmetykach. Dawniej myłam wszystko środkiem do łazienek i płynem do szyb.

Teraz wystarczy mi woda i odpowiednia szmatka, i cały proces dbania o czystość w łazience jest nieporównywalnie krótszy i – co najważniejsze – nie zagraża zdrowiu dzieci.

D. Zabawki i powierzchnie „do buzi”

Noworodek wszystko bierze do ust. Starszak już nie, ale potrafi np. jeść popcorn ręką, którą przed chwilą macał klocki Lego.

Dlatego raz na kilka dni przecieram zabawki i powierzchnie dookoła strefy zabawy ściereczką z wodą o właściwościach dezynfekujących, która nie wymaga spłukiwania. Bezpieczna dla niemowlaka, szybka dla mnie.

Czas to towar luksusowy — jak sprzątać szybciej?

Mam jedno dziecko na piersi, drugie krzyczy „Maaamooo!” i psa, który właśnie wszedł w błoto. Nie mam czasu na godzinne sprzątanie.

Dlatego:

  • nie używam 10 różnych środków czystości – wystarczy mi kilka sprawdzonych ściereczek i woda,
  • wszystko mam w jednym miejscu – dzięki temu nie szukam gąbki czy rękawiczek,
  • sprzątam „przy okazji” – blat przecieram, kiedy gotuję wodę na herbatę; lustro, gdy maluję rzęsy.

To nie znaczy, że dom zawsze lśni, ale wygląda wystarczająco dobrze, by czuć się w nim komfortowo i spokojnie.

Bezpieczne i skuteczne sprzątanie – moje odkrycie

Nie chcę tu rzucać nazwami, ale poznałam system sprzątania oparty tylko na wodzie i specjalnie zaprojektowanych włóknach. Bez płynów, bez chemii, bez odpadów.

W skład zestawu wchodzą:

  • rękawice i ściereczki dopasowane do różnych powierzchni,
  • specjalne włókna, które usuwają bakterie mechanicznie, bez środków dezynfekujących,
  • coś, co przypomina polerkę – idealne do luster, szyb i ekranów.

Co mi się najbardziej podoba?

  • wielorazowe – można używać jednej rzeczy przez kilka(naście) lat.
  • Oszczędzam pieniądze – nie kupuję już płynów, sprayów, mopów.
  • Mam czyste sumienie – nie wprowadzam toksyn do domu.
  • Zajmuje to mało czasu – bo to po prostu działa.

Dla mnie, jako mamy i opiekunki domowego chaosu, to ogromna zmiana na plus.

Kilka rad dla początkujących

Jeśli dopiero zaczynasz swoją drogę do domu wolnego od chemii, oto moje wskazówki:

  • Nie wyrzucaj wszystkiego od razuzacznij od jednej ściereczki i spróbuj.
  • Wybierz powierzchnię, która sprawia Ci najwięcej problemówkuchnia? podłoga? łazienka?
  • Zwróć uwagę na zapach – kiedy sprzątasz bez chemii, nagle czujesz, jak naturalnie pachnie Twój dom.
  • Obserwuj dzieci i zwierzaki – zauważysz, że mniej kaszlą, drapią się, kichają? To nie przypadek.

Małe dziecko + zwierzę + czystość = da się

Jeszcze kilka lat temu myślałam, że nie da się pogodzić obecności psa, dzieci i czystości bez całego arsenału chemii. Dzisiaj wiem, że można jeśli są ku temu właściwe narzędzia.

Zamiast kilku godzin i półek z detergentami mam:

  • kilkanaście minut dziennie,
  • kilka ściereczek,
  • spokój ducha,
  • czysty, bezpieczny dom.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym, jak to działa – kliknij tutaj. To nic nie kosztuje, a może zmienić Twoją codzienność.

Ola

Ola – mama, żona, ma świra na punkcie sprzątania a dzięki metodzie sprzątania tylko dzięki wodzie, sprząta nie tylko szybciej ale efekty tego sprzątania są zdecydowanie lepsze i zostają na dłużej.