Czy myśląc o najbrudniejszym miejscu w domu, w Twojej głowie od razu pojawia się toaleta? A może kosz na śmieci? Albo podłoga w przedpokoju, po której wszyscy chodzą w butach?
Nic bardziej mylnego.
Prawdziwe zagrożenie dla zdrowia Twojej rodziny kryje się tam, gdzie… przygotowujesz jedzenie.
Tak, mowa o kuchni. I to nie byle jakiej jej części, ale o miejscu, które dotykasz codziennie, często nawet kilkadziesiąt razy.
A później – kładziesz na nim kromkę chleba dla swojego dziecka, kroisz warzywa do sałatki, stawiasz kubek z poranną kawą.
Mowa o blacie kuchennym.
Blat kuchenny – siedlisko niewidzialnych zagrożeń
Blat kuchenny jest jak scena, na której codziennie odgrywa się spektakl naszego życia. Kroisz tam warzywa, wykładasz zakupy, robisz kanapki, rozlewasz mleko, a czasem dziecko odrabia na nim lekcje czy maluje farbkami.
Problem w tym, że na tej scenie rozgrywa się także inny spektakl – w roli głównej bakterie, wirusy, grzyby i resztki chemii gospodarczej, którą używamy, by „sprzątać”.
Badania opublikowane przez National Sanitation Foundation (NSF) pokazują, że blat kuchenny potrafi być bardziej zanieczyszczony niż deska klozetowa.
Dlaczego? Bo deska klozetowa – wbrew pozorom – jest częściej i dokładniej czyszczona.
Tymczasem na blacie kuchennym:
- kładziemy surowe mięso, z którego mogą wydostawać się bakterie Salmonella czy E. coli,
- rozlewamy mleko i soki – świetna pożywka dla grzybów i pleśni,
- wycieramy przypadkowo ręce, na których są bakterie z klamek czy telefonu,
- a na koniec przemywamy to wszystko szmatką lub gąbką, która… sama jest często największym źródłem zarazków.
Gąbki i ścierki – mikroskopijne bomby biologiczne
Z badań opublikowanych w czasopiśmie Scientific Reports (2017) wynika, że kuchenne gąbki zawierają największą koncentrację bakterii ze wszystkich miejsc w domu.
Znajdują się tam m.in.:
- bakterie kałowe (tak, dokładnie te same, które mogą być w toalecie),
- gronkowce (Staphylococcus aureus),
- bakterie odpowiedzialne za zatrucia pokarmowe.
Co gorsza – „odświeżanie” gąbki poprzez przepłukanie jej w gorącej wodzie czy włożenie do mikrofalówki tylko chwilowo zmniejsza problem. Bakterie i tak szybko się namnażają, bo wilgotne i ciepłe środowisko to dla nich raj.
Ścierki? Bardzo podobnie. Często nimi „rozmazujemy” brud po całym blacie, zamiast go usuwać.
A teraz wyobraź sobie…
Robisz kanapkę dla swojego dziecka. Na blat kładziesz kromkę chleba, smarujesz masłem, dodajesz plaster sera i pomidora. Wszystko wygląda pięknie.
Ale czy masz pewność, że razem z tą kanapką nie podajesz mu także bakterii, resztek chemii z płynu do naczyń albo śladowych ilości pestycydów z poprzednich zakupów?
Codziennie Twoja rodzina korzysta z tego miejsca. Codziennie ktoś coś z niego je. Codziennie ktoś dotyka go rękami, a potem ociera oczy, pociera usta, podaje rękę drugiej osobie.
To jest właśnie największe i najbardziej ukryte zagrożenie – takie, o którym większość osób nie myśli.
Dlaczego tradycyjne środki czystości nie rozwiązują problemu?
Logiczne wydaje się: „Skoro blat jest brudny – trzeba go dezynfekować”. I tu większość osób sięga po płyn, spray czy mokrą ściereczkę z detergentem.
Ale problem jest dwojaki:
- Chemia zostaje na powierzchni.
Nawet jeśli spłuczesz blat, część składników detergentów osiada w mikroporach powierzchni. Z czasem tworzy to warstwę, którą Twoja rodzina mimowolnie… zjada. Więcej na ten temat możesz przeczytać tutaj: Dlaczego chemia domowa to cichy wróg naszego zdrowia (i jak ją zastąpić). - Chemia osłabia odporność.
Wdychane opary i pozostałości środków czyszczących nie są obojętne dla zdrowia. Mogą podrażniać drogi oddechowe, skórę, a u dzieci – wpływać negatywnie na odporność. Więcej o tym przeczytasz tutaj: Czy wiesz, że nadmiar chemii w domu osłabia odporność Twojej rodziny?.
Naturalna alternatywa: mikrowłókna z nanosrebrem
I tutaj dochodzimy do rozwiązania, które pozwala pogodzić dwie rzeczy:
- skuteczność w walce z bakteriami,
- bezpieczeństwo dla zdrowia rodziny.
Ściereczki z mikrowłókien wzbogacone nanosrebrem to technologia, która działa w zupełnie inny sposób niż chemia.

👉 Jak to działa?
- Mikrowłókna są aż 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa. Dzięki temu wnikają w mikroskopijne pory powierzchni i „wyciągają” brud mechanicznie, zamiast go rozcierać.
- Nanosrebro działa jak naturalny strażnik – hamuje rozwój bakterii na samej ściereczce, dzięki czemu nie staje się ona bombą biologiczną jak tradycyjna gąbka.
- Bez chemii – wystarczy woda. Zero oparów, zero pozostałości na blacie, zero dodatkowego obciążania układu odpornościowego.
Efekt? Blat, z którego naprawdę można jeść. Dosłownie.
Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule: Jak skutecznie czyścić różne powierzchnie domowe przy użyciu mikrowłókien.
Co możesz zrobić już dziś?
- Pozbądź się gąbek – to siedlisko bakterii.
- Ogranicz chemię – nie potrzebujesz jej na co dzień, żeby utrzymać higienę.
- Zainwestuj w mikrowłókna z nanosrebrem – jednorazowy zakup, który służy 10-15 lat.
- Buduj zdrowe nawyki – przecieraj blat po każdym użyciu wodą i mikrowłóknem. To zajmie Ci 30 sekund, a oszczędzi tygodnie chorób w przyszłości.
W jaki zestaw z mikrowłókien zainwestować?
Ja zainwestowałam w kompletny do całego domu. Kupisz go tutaj.
Zestaw dedykowany do kuchni na start? Kupisz go tutaj.
Podsumowanie
Najbrudniejsze miejsce w domu nie jest w toalecie. Nie jest też w koszu na śmieci.
To blat kuchenny – miejsce, z którego Twoja rodzina je każdego dnia.
I masz dwie drogi:
- dalej używać chemii i ryzykować, że Twoje dzieci będą zjadały jej resztki razem z kanapką,
- zmienić nawyki i postawić na prostą, skuteczną i naturalną metodę – mikrowłókna z nanosrebrem.
Twoja kuchnia może być naprawdę czysta. A Twoja rodzina – bezpieczniejsza.

Ola – mama, żona, ma świra na punkcie sprzątania a dzięki metodzie sprzątania tylko dzięki wodzie, sprząta nie tylko szybciej ale efekty tego sprzątania są zdecydowanie lepsze i zostają na dłużej.
P.S. Potrzebujesz więcej informacji na temat mikrowłókien? Zostaw swój adres e-mail tutaj a ja jeszcze dziś wyślę Ci pierwszą dawkę 😉



